Teatr Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego

Stara KsięgaTeatr Seminaryjny powstał w pierwszych latach funkcjonowania Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Już wtedy ówcześni klerycy odkrywali w sobie wiele talentów, m.in. aktorskie. Tradycje teatralne sięgają więc początków powstania całego Seminarium. O doświadczeniach Teatru w latach 50-tych pisze we wspomnieniach ks. prof. Zdzisław Chlewiński - wówczas alumn Gorzowskiego Seminarium.

„W latach mojej formacji nie było teatru, który działałby z takim rozmachem jak obecnie. Najbardziej jednak utkwił mi w pamięci spektakl pt. „Rewizor”, przedstawiający i  rosyjską kulturę i atmosferę. W gmachu Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego organizowane były tzw. „Wieczorki humoru”, mające na celu ukazanie życia seminaryjnego, kolegów kursowych oraz przełożonych w sposób humorystyczny, groteskowy. Zarówno plan spektaklu jak i scenariusz przygotowywał zawsze rok IV, a nad całą inicjatywą, sprawnym przygotowaniem, organizacją, czuwał dziekan alumnów, upoważniony przez Zarząd Seminarium. Scenariusz „układało” przede wszystkim nasze codzienne życie, czas wspólnych wykładów, pracy i chwil wolnych, których było bardzo niewiele. Wspólnota seminaryjna nigdy specjalnie nie oczekiwała na sztukę, ale w chwili, kiedy się odbywała, wszyscy z zapartym tchem wsłuchiwaliśmy się, wpatrywaliśmy, ocenialiśmy i komentowaliśmy całość przesłania a także każdego z grających. Podczas występów nie recytowaliśmy wierszy, ale większa część spektaklu była przedstawiana w formie śpiewanej i tańczonej. Najbardziej wspominam wieczór, podczas którego nasz kolega, śpiewający raczej niezbyt dobrze, wyszedł na scenę i zaczął… „śpiewać”. Niestety, jak się spodziewaliśmy nie poszło mu to dobrze i wszyscy mieliśmy ubaw „po pachy”. Z pewnością żartowaliśmy z umiarem i w dobrym stylu, aby go nie urazić. W czasie pisania scenariuszy eliminowaliśmy aspekty polityczne, ze względu na to, że nie wiedzieliśmy, czy wśród nas nie ma osób podejrzanych o kolaborację. Pomimo to, zawsze dobrze się bawiliśmy, co pozwalało na czas odpoczynku, relaksu i sposobnej chwili, aby choć na chwilę zapomnieć o kłopotach, problemach, egzaminach.

W porównaniu do obecnego czasu, my z pewnością nie mieliśmy tylu okazji do wspólnych spotkań, przedstawień, rozrywek, gdyż formacja trwała rok krócej, a więc tylko 5 lat.  To, co pamiętam, wspominam z radością i kręcącą się łzą w oku. Było to bowiem ponad 50 lat temu, a wydaje mi się, jakby to było wczoraj…”

Wspomnienia spisał: Michał Gołąbek